sobota, 25 lutego 2017

Od 10 do 14 spędziłem z dziećmi część niedzieli na jeziorku, łasze w Józefowie. Graliliśmy w hokej, płonęło ognisko, piekły się kiełbaski, nawet zażyłem kąpieli w przeręblu. Nie przeziębiłem się, hurra. Przeżyłem. Potem, około godziny piętnastej, stałem z synami na stacji PKP Świder. Czekaliśmy na pociąg do Warszawy, Śnieg sypał gęsty. Korony otwockich sosen pokryły się pięknymi czapami. Na peronie na zamarzającym śniegu urządziliśmy sobie ślizgawkę. Megafon zapowiedział dziesięciuminutowe opóźnienie eskaemki. Byłem szczęśliwy. Tylko Ciebie, moja przyszła miłości, brakowało.


Taka sytuację miałem.
- Dlaczego nie chcesz się ze mną kochać - pyta ona po pierwszych pieszczotach, gdy wstaję z wersalki i nie kontynuuję zabawy.
- Bo masz mały tyłek, a ja lubię duże murzyńskie.
- Jesteś chamem.
- Kulturalnie byłoby, gdybym cię przeleciał, a następnego dnia cię nie znał?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz