piątek, 2 czerwca 2017

Justyna #2

Pas bezpieczeństwa wypychał duże, kuliste piersi Justyny do przodu, które kształtnie układały się pod koronkową bluzką. Korek na moście zamienił się w zastój. Justyna z obszernej, beżowej torby wyjęła telefon Huawei.

- Wypadek na zjeździe do centrum - powiedziała do Roberta. Wypowiadanie słów sprawiało jej fizyczny ból. Czuła, jak usta, język, gardło pracują, żeby ta krótka fraza wydostała się w przestrzeń samochodu marki Toyota Avensis.
- Kurwa, spóźnię się, a jeszcze muszę cię do Młocin podrzucić - ze złością wyrzucił z siebie Robert.
Nie musisz, pomyślała Justyna. Nic nie musisz. Udawała, że nie widzi pożądliwych, a czasem sprośnych spojrzeń mężczyzn z aut na pasach po lewej i prawej stronie wytrzeszczających oczy na jej biust. Zaczęła wyobrażać sobie, że jej dusza przeniosła się do jadącego obok tramwaju, dwójki, że obserwuje siebie i Roberta, siedzących obok siebie w milczeniu. Widzi drobną blondynkę przewijającą wiadomości na Facebooku, Roberta z brzuchem wystającym spod niebieskiej koszuli. Grzegorz Turnau żegna Zbigniewa Wodeckiego, Ucha Prezesa nie będzie na YouTubie, a na Tarchominie auto wjechało pod tramwaj.

Miłego dnia, Michałku, napisała do Michała. Wczoraj na ławce w parku Skaryszewskim czytał jej „Nagi maj" Romana Bratnego i opowiadał, że tytuł wziął się od obrazu Goi "Maja naga". Powiedział jej, że ma atłasową skórę. Czuła jego palce na szyi.
- Wreszcie się rusza - wyrwał ją z myślenia Robert. Obraz jej, siedzącej w tramwaju, prysł.
- Super. Może zdążysz do pracy.
Tobie też, Justynko, odpisał Michał. Słyszała jego głos z wczoraj. Kaczki pływały po jeziorku, ciesząc się upalnym, majowym słońcem. W trawie leżała puszka po piwie Żubr. Dlaczego to zapamiętałam zdziwiła się. Napisała sms do szefowej, że spóźni się do pracy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz