piątek, 19 maja 2017

Balonik Angry Birds

Nie wykluczam, że inni musieli jechać w miejsca, gdzie komunikacją miejską, pociągiem dojechać się nie da. Nie mogę nie wziąć po uwagę, że wybrali auto, żeby przewieźć towar, który do zwykłego plecaka się nie mieści. Ostatecznie, że wsiedli  za kierownicę, by dojechać do celu szybciej niż autobusem warszawskim., czyli na przykład do tej części Józefowa między centrum miasta a Emowem.

Ale nawet jeśli uwzględnię te okoliczności, to nijak nie mogę zrozumieć, dlaczego ludzie budują domy 10, 20, 30 kilometrów od granic Warszawy. Pierwotna motywacja pachnie zachęcająco niczym kawa na tarasie o poranku, wino o zmierzchu,  skoszone trawy. Wieczorne świerszcze wygrywają nieomal skrzypcowe koncerty,  bażanty gonią zająca lub na odwrót. Dzieci będą miały  każde po swoim pokoju, w ogóle żyło się będzie sielsko i błogo.

Wczoraj po raz kolejny pojąłem, za każdym razem przeżywam tę prawdę tak samo intensywnie, co nie świadczy dobrze o mojej konstrukcji psychicznej, że ta sielski obraz jest tylko mirażem, gdy droga z Grochowa do Józefowa zajmuje 45 minut. W nocy tę trasę pokonałbym  w 15 minut.

Jak tylko wyczerpały mi się wszystkie przekleństwa rzucane pod adresem bliźnich w swoich samochodach, bo chcieli wepchnąć się przede mnie, a ja przed nich, zacząłem myśleć o sprawie Magdaleny Żuk, która zginęła w Egipcie. Oczywiście, gdyby nie internet, pies  z kulawą nogą by się o śmierci dziewczyny nie zainteresował. A jeśli już internet jest, to kolejny pies kuternoga nie widziałby w sprawie nic fascynującego, gdy Magda była na przykład grubym i łysym Pawłem po 40., który pojechał do Egiptu z jeszcze grubszą żoną Barbarą na all inclusive i last minute.



Przyznaję, nie przeczytałem ani jednego artykułu na okoliczność zgonu Madzi. Nie wiem, czy zgwałcili ją Egipcjanie lub ktoś z jej wycieczki, zapiła się, zaćpała, ewentualnie prozaicznie utopiła lub zmarła z szoku termicznego.  Nie interesuje mnie to zupełnie. Najbardziej zajmujące powinno być jedynie dla jej rodziny i tak zwanych organów ściągania. Ale przecież czymś tę tablicę na Facebooku trzeba zapełniać, więc każdy temat, dziura na trzeciorzędnej ulicy na Białołęce, Adrian, czyli prezydent Duda, grzejący ławę Grzegorz Krychowiak są na Fejsie równorzędnymi tematami, j e ś l i akurat pojawią ci się na górze wiadomości.

Jako się rzekło, Magdalena łysym Pawłem nie była, więc każdy artykuł okraszony został jej  urodą, a nic tak nie przyciąga uwagi do newsa jak ładna kobieta, a ładna kobieta, która zginęła w niejasnych okolicznościach, to już jest w ogóle temat pierwszorzędny.  Niby internet jest zszokowany, w czarno-białej zdjęcia Magdaleny zamieszcza, kirem ozdabia i płacze, ale – bądźmy szczerzy – takimi newsami żyje pospólstwo, którego ni chuj nie interesuje nagroda Nike czy Kościelskich, a nawet choroba Parkinsona Pilcha. Bo Pilch jest stary, brzydki, alkoholik. Zasłużył sobie. A przede wszystkim, ( jego co jest jego kolejną wadą), nie jest ładną dziewczyną o idealnych kształtach.  Bardzo -  powiedziałbym - wybiórczo, kieruje się ludzka empatia, o ile tak można nazwać komentarze typu: - Taka młoda i ładna, pewnie arabusy ją jebnęli.

Ani się spostrzegłem, jak minąłem Zagórze. W 2010 roku byłem tam na spacerze z dziećmi. Akurat zerwał się tak silny wiatr, że – jak się później – okazało wyrywał drzewa z korzeniami. Burza, jakich mało, przyniosła ścianę deszczu. W domu w Wiązownie piorun tak walnął, że nowy telewizor Sharp Aquos szlag trafił. W kolejnych latach po Mazowieckim Parku Krajobrazowym łazikowałem z Karoliną i Zuzią.  To zdanie wystarcza za cały sens tamtych chwil.

Z prawej strony została w tyle fabryka lodów Grycan, potem świeżo postawiony wiadukt nowej autostrady i już byłem w Emowie, gdzie naszła mnie refleksja, że wspominam czasy, w których życie przypominało dojrzałą pomarańczę. Ociekało słodkim sokiem miłości, goryczą kłamstwa i zdrad, fermentacją alkoholową, a dziś patrzę na nie, jakby było kupionym przy warszawskim zoo balonikiem angry birds wypełnionym azotem. Uleciał ci z ręki, i zanim się ocknąłeś, szybował pod niebo. Nie wiadomo, czy żel ci balonika, czy z zachwytem patrzysz, jak wzbija się pod słońce. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz