środa, 1 marca 2017

Coraz trudniej kochać

Zaparkowałaś swoje czarne kia picanto na Jagiellońskiej, obok teatru Baj. Na afiszu wiszą "Królowa śniegu" i "Przygody kota Filemona". Dawno nie byłem w teatrze, z dziećmi, pomyślałem. A jak mam iść, skoro trzeba by zaraz wydać ze 150 zł. Dobijające poczucie wykluczenia społecznego nakazało mi wypić dwa dębowe mocne, które przechyliłem siedząc na schodkach do jakiegoś zabitego szarymi deskami sklepu.




Popijając piwo w cieple późnowieczornego zimowego dnia, po raz drugi dopadła mnie bezsilność, tym razem wobec ciebie. Ileż to razy, chyba raz, próbowałem cię przekonać, że syndrom dorosłego dziecka alkoholika tkwi wyłącznie w twoich wyobrażeniach, pozostaje nierozwianą marą senną, ułudą, złudzeniem. Mądrala, a czym innym jest rzeczywistość jak nie bańką mydlaną, pokolorowaną naszymi wyobrażeniami, pomalowaną światłem? Każdy ma taki świat, jaki chce zobaczyć. Izka chce widzieć DDA.

Chodzisz na tę terapię, bo wykorzystujesz spotkania jako narzędzie do manipulowania innymi, żeby podziwiali (umówmy się, głównie faceci) twoje poczucie humoru, celne riposty, urodę. I współczuli dzieciństwa bez taty, który siedział w pudle. A jak akurat przebywał na wolności, to pił i utrzymywał rodzinę, okradając przechodniów. Frajerów.
Dałem werbalny wyraz swojej zdolności przejrzenia cię na wylot jakiś tydzień temu:
- Zazdrościsz - odparłaś z dumą.
- Czego? Że jesteś kurwiszonem? Tak, bo można zarobić i się ustawić.
Dokupione w pobliskich alkoholach dwadzieścia cztery trzecie piwo wylało się samo do gardła.
Wyszłaś. Miałaś na sobie czarne, płócienne spodnie, półdługą pikowaną, rozpiętą kurtkę. Pod nią na Twoich krągłych, jędrnych, odchodzących na boki piersiach ponętnie układała się biała bluzką z czarnymi guzikami.
- Ile mam na ciebie czekać - starałem się udać śmiertelne oburzenie.
- To dziw, że w ogóle jesteś, a nie dymasz te swoje kurwy.

Poszliśmy w kierunku Wileniaka na pocztę. W kolejce stało około dziewięćdziesięciu osób. Śmierdziało czynszówkami z kiblami na korytarzu, starymi butami z Carrefoura i tanim mydłem. Biedronkowe perfumy nie tylko nie niwelowały zapachu, ale ich alkohol łatwo ulatniał cały praski znój.

W "M jak miłość" Asia poprosiła Agnieszkę, by została świadkową na ślubie. Kręci mnie ta ruda, rozmarzyłem się.
- Seksu dziś nie będzie - oznajmiłaś tryumfalnie wychodząc z łazienki.
- I bardzo dobrze, bo pracuje przy komputerze dziś.
- Kto by chciał się dymać z takim staruchem jak ty – podniecała cię myśl, ze jestem chyba jednym facetem, który za tobą nie biega jak pies z językiem na wierzchu w gorący, sierpniowy dzień.

Otworzyłem Okocim Mocne. Coraz trudniej nie kochać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz