wtorek, 7 lutego 2017

Romans wielkiego filozfofa Martina Heideggera z Hannah Arendt

Rok 1924, na niemieckim uniwersytecie w Marburgu, genialny filozof Martin Heidegger (żonaty ojciec dwóch synów) przyuważył początkującą młodą studentkę, osiemnastoletnią pannę Arendt, i wziął jej czarne płomienne oczy tudzież resztę skarbów do łóżka. Zachowała się jego korespondencja miłosna, fragmentami wysublimowana łacińsko ("Amo, volo ut usis" - "Kocham cię, pragnę byś była"), a czasami bardziej przyziemna literacko ("Może byś wpadła jutro za kwadrans dziewiąta. Naciśnij dzwonek, kiedy zgaśnie światło w moim pokoju"). (...) Duch chrześcijaństwa, tak silny filozoficznie w twórczości wielkiego goja lubiącego rozdziewiczać płonące chęcią żydowskie studentki, lewitował wokół ich związku, stąd doktorat dwudziestodwuletniej Hani nosi tytuł "O pojęciu miłości u świętego Augustyna" i jest cały hołdem dla kochanka, który imponował jej bardzo. Przestał jej bardzo imponować, kiedy został sympatykiem Hitlera i członkiem NSDAP (1933). Wyfrunęła wtedy za ocean, by zdobywać sławę na uczelniach chicagowskich i nowojorskich. Ale nigdy nie przestałą tkliwie myśleć o pierwszym kochanku.
Za: "Lider", Waldemar Łysiak

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz