piątek, 10 lutego 2017

Dobrze zjeść kebaba

- Masz gdzie pójść - zapytał facet w wieku pewnie lat czterdziestu, ale zbawienny wpływ alkoholu zmienił jego fizis w twarz pięćdziesięciolatka. Ubrany był modnie w długą, czarną, zimową kurtkę z kapturem obszytym sztucznym lisem, plastikowe buty z Auchan, które miałby udawać timberlandy albo ccc.
- Tak, uciekłam, bo bił mnie po brzuchu - powiedziała drobna kobieta w takim samym wieku co mężczyzna, nosiła proste blond włosy do połowy pleców w ostatnim tchnieniu koloru. W drobnym ciele krążył jeszcze alkohol, bo mówiła głośno, usilnie starając się nie bełkotać. Miała na sobie zieloną kurtkę w stylu "parka".




Surówki podane do kebaba pachniały jeszcze wtorkiem, ale czwartkowy głód pomalował je świeżością. Baraninę podano państwu świeżą, więc proszę nie robić awantury o wysuszoną zieleninę, bo policję wezwę. W tureckiej telewizji puszczali artystyczne, bardzo dobrze sfotografowane i zmontowane reklamy tych samych towarów co u nas. To już nawet Turcja wygrywa z nami w rankingu państw - pomyślałem. - Ale Waszczykowski im pokaże, gdzie San Escobar leży. Po reklamach pokazali zamek jak z Władcy Pierścieni, na jego wieży łopotała wielka turecka flaga. Do twierdzy zewsząd ciągnęli ludzie, tłumy ludzi, jak do wielkiego mrowiska, jak do Boga Ojca. A potem ukazał się Erdogan. Poczułem się w domu, a jednocześnie zaniepokojony, że Jacek Kurski jeszcze nie zlecił u nas takiej produkcji.

- Ile kosztuje ten talerz - zapytał facet Turka z obsługi.
- 16 zł.
- Kurwa, nie mam kasy. Inni mają, bo tych bachorów nie mają.
Kobieta wyjęła z kurtki banknot stuzłotowy i zaczęła obracać mu przed oczyma.
- Daj – wyciągnął tamten rękę.
- Nie.

Z łoskotem skręciła na rondzie szóstka w kierunku Pragi. Piecyk gazowy w barze kebab na Starzeniaku ogrzewał zmarznięte myśli. Wyjąłem Okocim Dubeltowe, zamek odskoczył sycząc. Nazwa nasuwa słuszne skojarzenia ze strzelbą, dzikim zachodem i traperami. Jestem łowcą skór bobrowych i taszczę je pięćdziesiąt kilometrów do fortu.

- Chodź, kurwa, pójdziemy do kumpla, można się przespać za flaszkę.
- Nie, to tylko problemy będą - pomyślała ona, że wszyscy zgromadzeni mężczyźni będą ją kochać lub tylko bić.
- To gdzie?
- Mam kasę, to się znajdzie.

Wyszli. Talerz opustoszał, w puszcze Dubeltowe do połowy niedopite. Stać mnie na drugie piwo, pomyślałem z wyższością osoby po studiach wyższych. I wiem, że Agata Duda uczy niemieckiego.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz