piątek, 13 stycznia 2017

Opowiadanie erotyczne, cz. I

Stałem za tobą przy stole w dużym pokoju. Okna naszego starego mieszkania wychodziły na północ, więc w to grudniowe popołudnie było już ciemno, tylko światło monitora rozświetlało mrok. Od ściany do ściany bez celu odbijała się nasza suka Nuka, która nie mogła miejsca sobie znaleźć, jakby wstydziła się widoku kochających się ludzi lub im bezgłośnie zazdrościła: - Oni mogą, a ja nie.
W rosnącym pożądaniu nie zasłoniliśmy okien. Z komputerowych głośników dobiegał głos Sylwii Grzeszczak:


Bo jeśli miałeś w sobie moc
Niejeden most budować nad rozstaniem
Zachowaj nas i wymień tło
Powtórzmy to jak pierwsze spotykanie
Wciąż aktualne zaproszenie

Zdjąłem z ciebie sweterek i stanik. Całowałem powoli kark, plecy. Wiesz, jak uwielbiam twoje plecy. Brałem w palce twoje sutki i delikatnie je pociągałem. W moim rozporku rósł stalowy, wielki olbrzym. Pamiętam jak dziś, że tak go nazwałaś.
Nie wiem jak, koszula z Wólczanki i krawat z Marywilskiej 44 spadły na podłogę. Na ulicy pod blokiem na przystanku zatrzymał się autobus 117. Ktoś wysiadł, ktoś wsiadł. Czy ktoś pomyślał, co dzieje się piętro wyżej?
Piętro wyżej my zdjęliśmy w pośpiechu spodnie, rzucając je w nieładzie.
- Jakiego masz wielkiego... na mojej dupie - szepnęłaś.
- Jaką masz mokrą. Kochanie, ociekasz po udach - mówiąc to, mój stał się jeszcze grubszy.

Na autoodtwarzaniu Sylwia Grzeszak śpiewała:
Zrób co się da, co tylko się da,
Niech nasza bajka trwa,
Chcę jak księżniczka z księciem mknąć po niebie.
Przez siedem mórz, gór, ulic i rzek,
Gdy inni mówią" nie",
Będziemy biec do siebie.

Odwróciłem cię do siebie i mocno wpiłem w Twoje usta. Całowałem metodycznie, jakbym grał w szachy i długo się namyślał, kark, ramiona, dekolt. Lubieżnie oblizywałem Twoje brodawki, podgryzałem sutki:
- Zer.... mnie w końcu - błagałaś.
- Kochana, nie tak szybko. To uczta, nie fast food.

Kleknąłem przed tobą. Szeroko rozchyliłem twoje nogi. podnosząc je do góry. Rękoma przesunęłaś do tyłu klawiaturę i monitor, daleko opierając się o biurko.

Zbliżyłem usta...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz