poniedziałek, 23 stycznia 2017

Janusz Głowacki, aktualizacja: 26.05.2017

26 maja 2017 r.
Program dramatu "Kopciuch" Janusza Głowackiego wystawianego na deskach Teatru Powszechnego w Warszawie w 1980 roku. Obsadę widać na jednym ze zdjęć. Dyrektorem teatru był wówczas Zygmunt Huebner, kierownikiem literackim - Roman Bratny.




Luty 2017 roku


Najbardziej z „Opowiadań wybranych” Janusza Głowackiego przekonuje mnie okładka, a jeśli już zagłębić się w treść, to „Polowanie na muchy”, „Kuszenie Czesława Pałka”, „My sweet Raskolnikow”. Reszta przeleciała przez mózg nie wywołując skutków ubocznych.
Czytaliście? Nie? To przeczytajcie i podzielcie się wrażeniami.

Grudzień 2016 roku
- Czego pan szuka w literaturze?
- Żeby ktoś zupełnie inaczej opowiedział o tym, co wszyscy wiedzą.

Gdy byłem po raz pierwszy w USA, na stypendium Departamentu Stanu w 1975 roku, to Waszyngton namawiał mnie na spotkanie z Kurtem Vonnegutem, Saulem Bellowem, Philipem Rothem, Normanem Mailerem, ale wtedy wolałem się spotykać z Murzynkami z ogromnym biustem. Moim Wergiliuszem był jeden dwumetrowy transwestyta. Gdy wyemigrowałem na chwilę przed stanem wojennym, to już się chciałem z pisarzami spotykać, ale oni mniej. Jak w końcu jakichś dopadłem, zaczynałem rozmowę od zachwytów na temat ich twórczości i wyglądu, a kiedy oni już się zaczynali ciepło uśmiechać, szybciutko podsuwałem wniosek do Immigration o przedłużenie wizy, prosząc o podpis i kilka życzliwych słów na mój temat.

Janusz Głowacki: "Raz mnie życie pierze, raz płucze, raz wiruje", wywiad Danuty Subbotko, 14 grudnia 2016 r., Wyborcza.pl


1 lipca 2014 roku

Używam odkurzacza Clatronic. Dobrze ciągnie, bo jak koty się walały, tak się walają pod szafkami. Ale odkurzyłem przy okazji "Alfabet Jerzego Urbana". O moim ulubionym prozaiku i felietoniście napisał:


Głowacki Janusz - I Playboy PRL
Towarzysz Żdanow ogłosił, że potrzeba nam Sałtykowów-Szczedrinów i Gogoli. W odpowiedzi na ten apel Janusz Głowacki szybko przyszedł na świat. Z wiekiem został pisarzem i rozchełstanym lwem salonowym. Obracał się  w światku warszawskich kawiarni lub knajp i kpił z niego uciesznie. Nosił paradoksalny przydomek: Głowa. Wyemigrował. W Polsce publikować zaczęto opinie, że zrobił światową karierę pisarską.

Urban pisał to piętnaście la temu. Niewiele się zmieniło. Głowacki przychodzi do telewizji,. Koszulę ma rozchełstaną. I mówi Lisowi, że wojna polsko-polska, czyli PiS kontra reszta świata nie może się skończyć, bo byłoby nudno. Tomasz Lis jest zachwycony tą ironiczną figurą stylistyczną., No, brawo.
Jak Głowacki akurat nie jest w telewizorze, to pisze scenariusze. Najpierw napisał scenariusz do wajdowskiego "Wałęsy", a potem książkę "Przyszłem", o tym, że scenariusz to Wałęsy to on pisał, ale Wajda wyciął co lepsze kawałki, wstawił pomnikowy polski heroizm. I to w sumie nie jego scenariusz. 
Kasa płynie z filmu i książki.

W Głowackiego zaparzył się nawet minister Sikorski, który przed kamerami nie może nachwalić się tradycyjnej przyjaźni polsko-amerykańskiej, a wieczorkiem przy kolacji nastrój mu siada i klnie, że to bullshit.








Cytaty:
Już kiedy miałem sześć lat, wiedziałem, że nie można mieć wszystkiego. W bramie mojego domu pracowała muskularna kobieta o pięknie owłosionych nogach. Twarz miała jasną, oczy łagodne. Poniedziałek był na podwórku niecierpliwie oczekiwanym dniem wypłaty tygodniówek dla dzieci. Z kilkoma kolegami i jedną koleżanką stawaliśmy przed koniecznością wyboru. Wspomniana kobieta, jeśli akurat nie miała powodzenia, zgadzała się, po przeliczeniu składkowych pieniędzy, podciągnąć spódnicę i odsłaniała porośnięte, bogatym rudym włosem podbrzusze. Trwało to tyle co przelot samolotu, potem czekał nas długi, smutny tydzień bez landrynek. Poznałem więc wcześnie smak wyrzeczeń, a następne lata doświadczenia te ugruntowały.
"My sweet Raskolnikow"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz