poniedziałek, 19 grudnia 2016

Romantyczna miłość to podstępna trucizna

Największą trucizną, która powoli sączy się w każdy związek, jest wiara w romantyczną miłość. Początki są burzliwe. Spotykacie się w sklepie, gdzie ty sprzedajesz, on akurat kupuje dwa Dębowe Mocne, parówki i chleb baltonowski. Się jakoś wam fajnie gadało. Wymieniacie się telefonami. Wybucha namiętność majowa, soczysta, kwitnąca. Ona ma majtki mokre na samą myśl o nim, on też ma majtki.

Nie, broń boże, odpieracie zarzuty zdumionej rodziny, nie tylko seks was łączy. Cudownie się gada, jakbyście się od urodzenia znali, bez słów rozumieli. Jesteś głucha na delikatne, a może wręcz obcesowe, stwierdzenia matki, że on nie wiadomo co robi i nie wiadomo gdzie mieszka. Ty zaś, mężczyzno, nie rozumiesz, czemu twojej matce się nie podoba, że ona cały dzień w lusterku by się przeglądała, a w domu syf.
Och, to bez znaczenia, my się kochamy, śmiejemy.

W tym miejscu kończy się sto procent komedii romantycznych, żeby wymienić choćby "Nigdy w życiu". Spotkają się na moście świętokrzyskim w Warszawie, deszcz pada, Stence sutki stoją, całują się. Napisy.
A po napisach następuje życie. Dziecko kaszle, dziecko złamało nogę, dziecko pyskuje. Kasy brakuje, pralka się sypie, z pracy zwolnili. I ten, k..., pieprzony frank nie chce stanieć. Złodzieje! Oszukali! Po wpływem tych pozytywnych zjawisk i wzniosłych emocji seks przestaje być szaleńczy, wręcz w ogóle zanika. Niczym nie wymuszone rozmowy przeradzają się w kłótnie, żale i pretensje. A koleżanka z pracy to go rozumie, wcale go nie krytykuje i nawet do kina zaprosiła.
Powodem rozwodów, jak utrzymują niektórzy, nie są małżeństwa. Powodem jest wiara, że namiętność i zauroczenie są rzeczą trwałą, narkotycznym perpetuum mobile. Tymczasem staranniej szukamy pracy i dopracowujemy cv, niż wybieramy partnera, co to ma być na całe życie.

Po kilku latach haj mija, dopamina opada, więc i związek mija. A jeśli nie mija, to wymaga poświęcenia partnerowi, partnerce czasu, zainteresowania, rozmowy. Miłości właśnie. Ale komu by się tam chciało.

Rozwiązuje przez rozwód związek małżeński powódki i pozwanego zawarty w dniu 24 listopada 1995 roku w Urzędzie Stanu Cywilnego w Warszawie.

czwartek, 8 grudnia 2016

W poszukiwaniu ladacznicy

Wciąż poszukując kobiety, która będzie moją prywatną kurwą, a zarazem żoną oraz będąc wychowanym na literaturze patriotycznej i ku pokrzepieniu serc chętnie oddaję się tego typu lekturom. Ujął mnie cytat z opowiadania "Materiał" Janusza Głowackiego: "Zaproponowałem, że może wystarczy się zapić, by odzyskać samopoczucie i szczęście. Nie zgodzili się, przytaczając argument, że wypadłoby to drożej. Po czym udaliśmy się za Wiatrakiem na poszukiwanie ladacznicy".