poniedziałek, 14 października 2013

Barwy Szczęścia kontra 07 zgłoś się

- Imperialistycznemu jabłku mówimy stanowcze "nie" - zakrzyknąłem dziś bojowo w pracy ni stąd nie zowąd. - Kapitalistyczne nadgryzione jabłko jest koniem trojańskim dla naszej chrześcijańskiej, słowiańskiej, europejskiej kultury. Nie dość, że nadgryzione, to może jeszcze robaczywe. Wolimy - nakręcałem się - nasze, z polskiego sadu, soczyste,
- Rumiane - dodał kolega, nie odrywając uwagi od wystawiania faktur.


A jak już wymieniliśmy uwagi na temat koncernu Apple, przypomniał mi się felieton Janusza Głowackiego "Opozycja podnosi głowę" ze zbioru w "Nocy gorzej widać":
A oto jak wylazło rewizjonistyczne szydło z nacjonalistycznego wora. Opozycyjnie nastawiona bibliotekarka, Anna Gromek, na zebraniu sprawozdawczo-wyborczym (18 listopada 1970 roku) Koła ZMW s Straszydlu zaatakowała w imieniu młodzieży kilka wysoko postawionych osobistości z kół zbliżonych Gromadzkiej Rady Narodowej za utrudnianie urządzania wieczorków i spotkań i nieliczenie się z głosami i postulatami młodzieży. Zaatakowane osoby, słusznie utożsamiając atak na siebie z napaścią na socjalizm, władzę ludową oraz granice na Odrze i Nysie, nie dały się na szczęście zastraszyć i wystąpiły (...) o zwolnienie bibliotekarki z pracy za "aspołeczną postawę i występowanie przeciwko władzy ludowej i ustrojowi. Bibliotekarkę zwolniono.

Kiedyś dobre wiało ze Wschodu, wiatr zmienił kierunek na zachodni. Wpływ wysokiej kultury  seriali widać w telewizyjnym czasie prime-time. Wczoraj, jednym okiem pisząc, drugim łypiąc w telewizor, oglądałem "Barwy Szczęścia". Jeden facet bronił się przed pracą z drugim, bo jak to wpłynie na jakość ich związku. Dziś poderwanie świeżej osiemnastki o sprężystym biuście jest nie dość że nudne, to jeszcze obrzydliwe. Ostoją heteroseksualnego zboczenia, 30 lat temu normalności, jest socjalistyczny milicjant porucznik Borewicz, który w każdym odcinku "07 zgłoś się" miał w łóżku inną, a ona jeszcze pokazywała piersi. Dobrze robił Głowacki, chwaląc socjalizm.

Mogłoby się wydawać, że jedyne książki, jakie czytam, to tytuł  "W nocy gorzej widać" Janusza Głowackiego. Nie będę korygował tego wniosku. A ponieważ ma wiać z Zachodu, nastąpi cytat z Josepha Hellera z "Paragrafu 22": Kiedy (strażacy - J.P.) przybyli na miejsce, ognia już nie było. Zgasł sam, znikł, nie pozostawiając nawet żaru, który można by polać wodą. Zawiedzeni strażacy nie mając nic do roboty popijali letnią kawę i kręcili się koło szpitala w nadziei, że uda im się przerżnąć jakąś pielęgniarkę. Amerykańscy strażacy na służbie w czasie II wojny światowej nie oglądali "Barw Szczęścia".

Żeby nie być monotematycznym, to Hanna Gronkiewicz-Waltz utrzymała się na stanowisku prezydenta Warszawy.  Przed referendum w "określonych kołach" podnosiłem postulat, że Hania raczej zostanie, bo ludziom nie będzie chciało się pójść. Słoiki wyjadą i tak zameldowane w swoich słoikowych ojczyznach, a warszawiacy mają "Familiadę" lub zbieranie grzybów albo rodzinny obiad.

Nadal jest co jeść, w domu ciepło, a tramwaje kursują w miarę punktualnie. Tragedii nie ma.Spacer - tak; referendum - nie.
A Warszawa? Wykopy, objazdy, zamknięcia. Ślimacząca się budowa metra. Zalania, podtopienia, obsunięcia, urwiska i lawiny. Ale czy brak prezydent Gronkiewicz-Walt coś by zmienił na rok przed wyborami. Tak. Na gorsze. Komisarz, nowi urzędnicy. Ale bardzo dobrze, że HGW jako prezydent i jako szycha z Platformy dostała żółtą kartkę. Bo PO należy się czerwona..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz