środa, 14 czerwca 2017

Poranek w pięciu krokach







1. Budzik w telefonie dzwonił z 20 razy, mimo że 20 razy go wyłączałem
2. Pierwsza założona koszulka miała plamę
3. Druga założona koszulka miała plamę
4. Po wyjściu na zewnątrz było przeraźliwie zimno, oczywiście w porównaniu do ostatnich upałów i, mimo że planowałem jechać autobusem do pracy, jednak wsiadłem za kółko.
5. Tak skutecznie zmieniłem hasło w komputerze biurowym, że nie mogłem na nie wpaść i czekałem 30 minut, aż informatyk mi je zresetuje.

Czekam na potop,trzęsienie ziemi, a przynajmniej koniec świata.
W tej sytuacji jest mnie w stanie ukoić tylko okład z młodych piersi.

Poranek w pięciu krokach

czwartek, 8 czerwca 2017

Już wiem czemu "Nie" jest ulubioną gazetą

Już wiem, czemu „Nie” jest moją ulubioną gazetą. Taka fraza to majstersztyk:

Poznali się w autobusie w drodze do szpitala. Ryszard jechał, żeby odwiedzić konkubinę. Małgorzata syna. Ryszard bardzo się spodobał Małgorzacie, gdyż powiedział, że kolega przyjedzie po niego samochodem i może z nimi wracać, co się będzie tłuc autobusami. Taki opiekuńczy mężczyzna to skarb, zatem zakochała się w nim  bez pamięci. 2 dni później przeprowadziła się do Ryszarda razem z dziećmi i została jego nową konkubiną.
„Polska krew na pierwszej stronie”, „Nie”, nr 22, 2-8 czerwca 2017 r.

środa, 7 czerwca 2017

Tłumaczenie piosenki " Where The Wild Roses Grow"

Odpoczynek od Excela, czyli tłumaczenie moje tłumaczenie piosenki Where The Wild Roses Grow:



Tam, gdzie rosną dzikie róże

Kylie:
Nazywają mnie Dziką Różą,
choć nazywam się Eliza Day
Dlaczego tak na mnie mówią,
nie wiem,
bo nazywam się Eliza Day

Nick:
Pierwszego dnia, gdy ją ujrzałem, wiedziałem, że to ta jedyna
Wpatrywała się w moje oczy i uśmiechała,
a jej usta miały kolor róż,
które rosną w dole rzeki, krwiste i dzikie

Kylie:
Gdy zapukał do mych drzwi, przestąpił próg,
moja niepewność znikła pod jego pewnym uściskiem.
Byłby moim pierwszym mężczyzną, delikatnie dłonią wytarł
łzy płynące po policzkach
Nazywają mnie Dziką Różą,
choć nazywam się Eliza Day
Dlaczego tak na mnie mówią,
nie wiem,
bo nazywam się Eliza Day

Nick:
Drugiego dnia przyniosłem jej kwiat
Jest najpiękniejszą kobietą, jaką kiedykolwiek widziałem.\
Spytałem: "Wiesz, gdzie rosną dzikie róże,
słodkie, szkarłatne i wolne"?

Kylie:
Drugiego dnia przyszedł z jedną różą.
Powiedział: "Powierz mi swoje smutki i troski"
Gdy leżałam na ławce, skinęłam głową, gdy zapytał:
"Pójdziesz ze mną tam, gdzie rosną róże"?
Nazywają mnie Dziką Różą,
choć nazywam się Eliza Day
Dlaczego tak na mnie mówią,
nie wiem,
bo nazywam się Eliza Day

Kylie:
Trzeciego dnia zabrał mnie nad rzekę,
Pokazał róże, pocałowaliśmy się
Ostatnią rzeczą, jaką słyszałem, było wyszeptane słowo,
gdy klęczał nade mną z kamieniem w dłoni

Nick:
Ostatniego dnia zabrałem ją tam, gdzie rosną dzikie róże
Leżała na brzegu, wiał wiatr cichy jak złodziej
Pocałowałem ją na pożegnanie, mówiąc: "Wszystko co piękne, musi umrzeć".
Nachyliłem się nad nią, włożyłem różę w usta

Kylie:
Nazywają mnie Dziką Różą,
choć nazywam się Eliza Day
Dlaczego tak na mnie mówią,
nie wiem,
bo nazywałam się Eliza Day
bo nazywałam się Eliza Day
bo nazywałam się Eliza Day

poniedziałek, 5 czerwca 2017

Jestem


Jestem smutna i zła
Jestem głupia i chcę miłości
Jestem zawiedziona i mam nadzieję
Jestem twoją wyrafinowaną kurwą
Jestem twoją wyuzdaną damą
Jestem twoją nagą kucharką
Jestem twoją wytworną zdzirą
Nienawidzę cię
Wygrałeś
Nie pisz.

Obraz: Hester Van Doomum

piątek, 2 czerwca 2017

Justyna #2

Pas bezpieczeństwa wypychał duże, kuliste piersi Justyny do przodu, które kształtnie układały się pod koronkową bluzką. Korek na moście zamienił się w zastój. Justyna z obszernej, beżowej torby wyjęła telefon Huawei.

- Wypadek na zjeździe do centrum - powiedziała do Roberta. Wypowiadanie słów sprawiało jej fizyczny ból. Czuła, jak usta, język, gardło pracują, żeby ta krótka fraza wydostała się w przestrzeń samochodu marki Toyota Avensis.
- Kurwa, spóźnię się, a jeszcze muszę cię do Młocin podrzucić - ze złością wyrzucił z siebie Robert.
Nie musisz, pomyślała Justyna. Nic nie musisz. Udawała, że nie widzi pożądliwych, a czasem sprośnych spojrzeń mężczyzn z aut na pasach po lewej i prawej stronie wytrzeszczających oczy na jej biust. Zaczęła wyobrażać sobie, że jej dusza przeniosła się do jadącego obok tramwaju, dwójki, że obserwuje siebie i Roberta, siedzących obok siebie w milczeniu. Widzi drobną blondynkę przewijającą wiadomości na Facebooku, Roberta z brzuchem wystającym spod niebieskiej koszuli. Grzegorz Turnau żegna Zbigniewa Wodeckiego, Ucha Prezesa nie będzie na YouTubie, a na Tarchominie auto wjechało pod tramwaj.

Miłego dnia, Michałku, napisała do Michała. Wczoraj na ławce w parku Skaryszewskim czytał jej „Nagi maj" Romana Bratnego i opowiadał, że tytuł wziął się od obrazu Goi "Maja naga". Powiedział jej, że ma atłasową skórę. Czuła jego palce na szyi.
- Wreszcie się rusza - wyrwał ją z myślenia Robert. Obraz jej, siedzącej w tramwaju, prysł.
- Super. Może zdążysz do pracy.
Tobie też, Justynko, odpisał Michał. Słyszała jego głos z wczoraj. Kaczki pływały po jeziorku, ciesząc się upalnym, majowym słońcem. W trawie leżała puszka po piwie Żubr. Dlaczego to zapamiętałam zdziwiła się. Napisała sms do szefowej, że spóźni się do pracy.